Spotkanie miłości z działaniem Boga z polską grupą modlitewną w Winnipegu, Manitoba,

przez swoje narzędzie, Dziewczynę mojej Woli w Jezusie.

 

2003-06-09

 

Ja jestem z każdym z was, w was.

Ja jestem Życiem i Życie jest w każdym z was, ono do was mówi.

Bóg jest życiem, Bóg to sprawił, że narodziło się życie w każdym z was.

Ja jestem Obecnością i dlatego, że jestem Obecnością, żyję w was; powinniście żyć w Obecności.

Każdy z was otrzymał Jezusa-Eucharystię; otrzymaliście moje Ciało, otrzymaliście moją Krew. Weszliście we Mnie, ponieważ Ja was przygarnąłem. Ja jestem Słowem i spełniam Wolę mojego Ojca.

Oddajcie się Miłości, Miłości, która jest w was.

Moje dzieci, kiedy przyszliście na ten świat, przyszliście, ponieważ mój Ojciec tego chciał.

Powinniście wędrować do mego Ojca; i aby iść do Ojca, trzeba przyjść do Mnie.

W chwili, kiedy akceptujecie przyjść na mszę, akceptujecie wejść we Mnie, Jezusa; to nie wy przychodzicie Mnie przyjmować, to Ja was zapraszam, byście przyszli do Mnie.

Składam w każdym z was porywy miłości.

Ja jestem Życiem w was, karmię was moimi porywami miłości, i kiedy akceptujecie przyjść na mszę, akceptujecie umrzeć we Mnie, Jezusie.

Musicie się oddać, macie się ofiarować takimi, jakimi jesteście.

Ja was pragnę akceptować; a wy, dzieci moje, czy jesteście gotowi zaakceptować siebie takimi, jakimi jesteście? Czy akceptujecie zobaczyć siebie takimi, jakimi jesteście?

Kiedy zgadzacie się, by Bóg pokazał wam światło, jakie jest w was, łatwiej jest wam żyć, ponieważ towarzyszą wam moje łaski, moje łaski światłości.

Każde dziecko powinno pozwolić się kochać swemu ojcu, powinno mu ufać, ponieważ ojciec wie, co jest dla niego dobre.

Ja, Syn Ojca, jestem w moim Ojcu; przemawiam do was, ponieważ jestem w Ojcu a mój Ojciec jest we Mnie.

Dzieci tej ziemi oddaliły się od miłości mego Ojca.

Oni nauczyli się żyć swoją własną wolą, oddalili się od Miłości, aby żyć tak, jak im się podoba.

Odrzucili prawa mojej miłości i ustalili swoje własne prawa; a ich prawa napełnione są nieczystością, ponieważ zawierają ich ludzką wolę.

Ja jestem Wolą Bożą; nie ma we Mnie nieczystości.

Ja nie przychodzę, aby was potępić, przychodzę, aby mówić wam o miłości, przychodzę, aby mówić wam o Miłosierdziu.

Pragnę oczyścić wszystkie błędy, jakich nasłuchaliście się i właśnie słowami miłości przychodzę mówić w sercach.

Chcę złożyć łaski miłości dla was, łaski miłości dla waszych braci i sióstr, aby obudzić w was to, czym jesteście; wy jesteście miłością, wy jesteście dziećmi Bożymi, a Boże dzieci są stworzone, aby kochać się nawzajem.

Dlatego przychodzę mówić do was, moje dzieci Światłości.

Moja Matka otoczyła was swoim płaszczem miłości, chroniąc was od waszej ludzkiej woli.

Moja Matka uczy was modlić się sercem; te modlitwy są miłością, są odruchami, które wam pomogły otworzyć wasze serca, aby przygarniać w was waszych braci i siostry.

Poświęcając się Niepokalanemu Sercu Maryi i Najświętszemu Sercu Jezusa, pozwoliliście waszemu sercu wejść w Serce Miłości, i Miłość w tej chwili do was przemawia.

Bóg Ojciec, Bóg Syn, Bóg Duch Święty są miłością.

Ja nosiłem was w sobie zanim przyszliście na ten świat i znam wszystkie dzieci ziemi.

Karmiłem serca moich dzieci moją miłością.

Proszę was, dzieci serca, abyście modlili się za tych, którzy nie odpowiedzieli na moje wezwanie miłości. Obwieściłem moim dzieciom, że będzie w nich Miłość, która przyniesie im radość, która przyjdzie pocieszyć smutnych.

Mówię do was, ponieważ chcę posłużyć się wami, aby obalić mury nienawiści; bo dzieci tego świata zbudowały wokół siebie mury z dóbr materialnych:

pieniądz zniszczył świat.

Ludzie chcieli zbudować sobie szczęście, zaniedbując swoich braci i siostry: zaniedbali samych siebie.

Ja, Miłość, proszę was, byście pomogli waszym braciom i siostrom poprzez modlitwę.

Otrzymaliście łaski miłości, Bóg obdarzył was.

Kiedy modlicie się, moje dzieci, modlicie się za was, modlicie się także za wasze dzieci, dlatego że widzicie, iż cierpienie istnieje w waszej własnej rodzinie;

Ja, moi kochani, chcę, byście zobaczyli rodzinę Bożą: waszą rodzinę.

Im więcej dajecie moje dzieci, tym więcej Ja daję.

Ja jestem Kościołem, jestem Głową Kościoła, a wy jesteście członkami Kościoła.

Kiedy jeden członek Kościoła cierpi, wszystkie członki także cierpią i kiedy jedno dziecko oddaje się, otrzymuje ono miłość Bożą, dlatego, że nauczyło oddawać się, nie myśląc o sobie, dlatego iż wie, że kiedy ono się oddaje, inni też otrzymują to, co Bóg daje: taki ktoś jest dzieckiem miłości.

Dlatego chcę was przemienić moimi łaskami miłości w dzieci miłości.

Wtedy wy, moi członkowie, którzy będziecie dziećmi miłości, pomożecie moim innym członkom stać się dziećmi miłości.

Oddałem moje życie, aby was zbawić; nikogo nie zapomniałem; mój czyn zbawił świat.

Chcę, moi kochani, dać wam łaski, abyście wzięli w was waszych braci i siostry i to, czym was obdarzę, pomoże tym, których nosicie w sobie,

ponieważ JA jestem Ciałem Mistycznym,

wy wszyscy jesteście częścią Ciała Mistycznego.

Dopóki choćby jedno z moich dzieci we Mnie nie będzie miłością: Jezus będzie rozdawał łaski miłości, aż wszystkie dzieci staną się miłością.

Żyjecie w tym czasie łask; otworzyłem serca po to, abyście przyjmowali te łaski dla was i dla waszych braci i sióstr.

Kochani moi, obwieściłem moim apostołom, że Królestwo mego Ojca przyjdzie; obwieściłem, że poznają radość, pocieszenie, że szczęście będzie na ziemi.

Żyjecie w czasie miłości, w czasie łask, które was przygotowują na moje przyjście do was, do waszych serc.

I właśnie w tej chwili powinniście żyć z moimi łaskami miłości, ażeby pozwolić Bogu, by was przemienił. Tylko Bóg może was przemienić, nie wy, moje dzieci, wasza ludzka wola jest za słaba!

Kiedy przychodzicie do Komunii świętej, aby przyjąć Jezusa Hostię, Jezus posila was Swoim Życiem, a wy pozwalacie, aby Jezus was przemienił.

Otrzymaliście ode Mnie światło, które pokazuje wam, że jesteście wybranymi mego Ojca.

Bóg oddał Mi swoje dzieci, bym przyprowadził je do Niego.

Ja nie chcę przyprowadzić do Ojca tylko tych, którzy przychodzą do Komunii, chcę przyprowadzić wszystkie dzieci, wybranych mego Ojca.

Dlatego proszę was, dzieci moje, abyście nosili w was waszych braci i siostry, abyście Mi ich oddawali; przez waszą ofiarę miłości, dzieci, które nosicie w sobie otrzymają łaski miłości i w momencie, kiedy Ja, Ja się w nich objawię, oni otrzymają łaski przez waszą zgodę oddania ich Mnie, i te łaski dadzą im moc, by znosili czas ich oczyszczenia.

Wiele dzieci tego świata będzie musiało przejść przez Wielkie Oczyszczenie,

ponieważ oddaliły się od moich sakramentów.

Nie przychodzą do moich kapłanów,

wybrali żyć wolnością,

wolą zabawiać się, myśląc tylko o swoim życiu zewnętrznym

i zapomnieli o ich życiu wewnętrznym,

zubożeli, oślepli,

nie słyszą moich słów miłości, które krzyczą w nich.

Ja, moje dzieci miłości, chcę się wami posłużyć, dlatego, że macie w sobie światło.

Pozwoliliście Jezusowi mówić wam o miłości.

Chcę was napełnić miłością dla waszych braci i sióstr;

chcę was nauczyć kochać ich tak, jak Ja ich kocham

i właśnie słowami czułości i słodyczy nauczycie się kochać Boga.

Widzicie, kiedy będą patrzeć na was, i kiedy zobaczą, że wasze postępowanie jest miłością, oni, którzy szukają szczęścia, popatrzą na was z ciekawością dlatego, że to, czego oni szukali przy pomocy pieniędzy wy, wy znaleźliście waszym darem miłości.

Wy nauczyliście się ofiarować siebie, Bogu.

Będzie wielki pokój w was i ten pokój przyniesie wam radość.

im bardziej zbliżacie się do Mnie, oddając Mi wasze życie, wyrzekając się waszej ludzkiej woli, tym bardziej stajecie się dziećmi Miłości a oni już nie będą się bać; oni będą chcieli poznać to, co wy już poznaliście.

A to nie będzie pochodziło z waszej ludzkiej woli, wszystko będzie czynem mojej Woli miłości.

Patrzcie na ten dzisiejszy świat!

                Oni już się nie modlą,

                nie uczestniczą we mszy,

                nie korzystają z moich sakramentów,

                oni cierpią i już nie potrafią wzajemnie się kochać.

Znacie wszystkie cierpienia dzisiejszego świata, oglądacie je w telewizji, słuchacie o nich w radiu, czytacie o tym w gazetach; to również powoduje u was cierpienie, widząc, że wasze dzieci, wasi bracia i siostry są tacy.

Wiecie, że świat sam nie może się zbawić, tylko Bóg może zbawić ten świat.

Przychodzę, aby mówić w sercu każdego z was dla nich.

Miłość odpowiedziała na wasze wołanie.

Oto nadchodzi czas, kiedy nie zaznacie obawy ani strachu o wasze dzieci.

Moja Matka oddała swego Syna przez miłość, Ona wszystko zachowała w swym sercu, bo wiedziała, że wszystko pochodzi od Boga, że Bóg jest Miłością.

Bądźcie tacy, jak moja Matka: oddajcie Bogu, co należy do Boga: wasze życie i życie waszych braci i sióstr.

Ojcze, oto Twoje dzieci. Oddałem te dzieci mojemu poświęconemu synowi, i to w jego dłonie złożyłem te dzieci, albowiem jego dłonie są poświęcone, on nosi moje dzieci, dlatego że ten, kto nosi Jezusa Hostię, nosi wszystkie dzieci świata; dlatego Ojcze, proszę Twoje wybrane dziecko, aby rozlał na moje dzieci łaski miłości.

Amen.

 

Dziewczyna mojej Woli w Jezusie, w Duchu Świętym:

Bóg wybiera takie dzieci jak ja, które nie wiedzą naprawdę, co je czeka.

Ja, ja nie wiedziałam, czego Bóg oczekuje ode mnie.

Bóg mnie wybrał tak, jak wybrał ciebie[1]

Kiedy dziś wieczorem zapytałam czy ona jest w stanie powtórzyć słowa, powiedziała tak; a więc Bóg nasycił słowa. To, co ona zrobiła, ja również zrobiłam; ona oddała się, nie zastanawiając się czy tego w ogóle chce, jak i gdzie to wszystko się odbędzie.

Właśnie tak Bóg poleca nam czynić w życiu.

On chce, abyśmy powiedzieli nasze tak.

On chce, abyśmy oddali się, ot tak, Jezusowi Miłości! On chce, abyśmy Mu zaufali!

Kiedy ona powtarza słowa, te słowa nie pochodzą od niej, ona powtarza słowa, które słyszy, staje się narzędziem tak, jak ja jestem narzędziem, to tak, jakbyśmy oddali się z zaufaniem, nie wiedząc, co czeka nas z minuty na minutę, ponieważ ja, tak jak i ona, nie znamy tych słów i nie musimy ich znać, ponieważ wiem, że Jezus mnie kocha i da mi słowa miłości, które wy chcielibyście usłyszeć.

Tak robi za każdym razem, kiedy prosi mnie, aby iść: „Idź, i ty nie musisz nic wiedzieć”; jeśli te słowa pochodziłby z mojej własnej woli, a więc to by nic nie przyniosło tego wieczoru, ponieważ te słowa wypowiedziałabym w mojej ludzkiej woli.

Wola ludzka nie przynosi żadnych łask, a więc, może być miłe dla ucha to, co jest zewnętrzne, a przecież Bóg mówi w sercach, właśnie tam się pożywiamy.

Od dawna karmimy się ludzkimi słowami; dziś Jezus chce mówić do nas słowami pochodzącymi z serca.

Ja słyszę te słowa w moim wnętrzu, i słowa, które powtarzam w tym momencie; to, co mówię,

to przychodzi samo, to przychodzi, ponieważ są natchnieniem Ducha Świętego.

Jezus i Duch Święty mówią: „My jesteśmy Życiem.”

Jezus mi powiedział: „Ja jestem Życiem, Duch Święty jest Życiem i wszystkie słowa, które przychodzą do ciebie są Życiem.”

Jeśli mówiłabym do was bez obecności Boga, to nic by wam nie dało.

To wszystko zaczęło się, ponieważ chciałam oddać moje życie, aby moje dziecko mogło iść do Nieba.

Nie wiedziałam, że Jezus chce mieć moje życie w ten sposób.

Powoli dał mi do zrozumienia, wraz z Mamą Maryją, że przede wszystkim chciał moje życie dla moich braci i sióstr.

Kiedy - na początku- zaczęłam jeździć do Marmory, czułam zapach róż.

Tam moje życie zaczęło się zmieniać, to działo się w moim wnętrzu.

Modliłam się, odmawiałam różaniec.

Kiedy chciałam dać coś mojemu dziecku poprzez modlitwę, nie wiem, ale miałam ochotę się modlić; mówiłam, jeśli moje dziecko cierpi, inne dzieci też muszą cierpieć.

A więc zaczęłam się modlić, odmawiać różaniec, nie tylko za mego syna, ale również za wszystkie dzieci, które cierpią tak, jak mój syn.

Tak samo modliłam się za moje córki.

Jeśli coś im się zdarzyło: to było coś mocniejszego niż ja, chciałam modlić się za wszystkie dziewczęta, które miały podobne problemy.

A więc, modliłam się; nawet nie zauważyłam, że doszło do tego, że modliłam się za wszystkie dzieci świata, a przecież to nie pochodziło z mojej ludzkiej woli, było coś, co działo się w moim wnętrzu.

na mszę, do spowiedzi, dowiedziałam się, że powinno się spowiadać raz w miesiącu.

Doszło do tego, że zaczęłam chodzić codziennie

To było w roku 1999, wraz z objawieniami Matki Najświętszej w Marmorze.

W roku 2000 był Jubileusz; powiedziano nam, że możemy zdobyć odpust zupełny,

ale trzeba było wyspowiadać się piętnaście dni wcześniej; w odstępie piętnastu dni, przed lub po, i przyjąć komunię w stanie łaski z intencjami Ojca Świętego.

A więc chodziłam do spowiedzi co piętnaście dni.

Tam pozwoliłam się przekształcać, i to działo się we mnie, bez mojej wiedzy; kochałam coraz bardziej moich braci i siostry, a ochota do modlitwy była we mnie coraz większa.

W tym czasie, w latach 99, mówiono, że Mama Maryja objawia się również w innych miejscach; dla mnie było to nowe, dlatego, że nie wiedziałam, iż Mama Maryja objawiała się w tych latach, dowiedziałam się o tym w latach 99; dowiedziałam się, że objawia się w wielu miejscach.

A więc ja również chciałam oddać moje życie, modliłam się za dusze czyśćcowe; zaczęłam robić wyrzeczenia.

Zaczęłam odmawiać sobie niektórych rzeczy; na przykład jedzenia, zaczęłam nawet pościć, przestałam farbować włosy - kiedy byłam młoda, byłam fryzjerką, a teraz nawet przestałam się malować.

To nie było łatwe dla mego męża, ponieważ on poznał mnie, kiedy byłam fryzjerką, więc było to również poświęcenie dla niego, a także dla moich dzieci, widziały, że mama naprawdę przesadza.

Miałam figurkę Mamy Maryi, ale to nie wystarczało, miałam krzyż w kuchni i również dużą figurę Mamy Maryi; zaczęłam po troszku wieszać jeden krzyż tu, inny tam, jeszcze inny gdzie indziej – w całym domu.

Zawsze zabierałam moje dzieci na mszę i one zawsze były ze mną, oprócz syna, który w wieku 18 lat przestał [chodzić].

A więc mówiłam im to, co czułam, mówiłam im dużo o Maryi, o Jezusie, opowiadałam o objawieniach, a więc to było nawrócenie mamy.

Lecz Mama Maryja prosiła mnie, abym oddała moje dzieci, zrobiła to poprzez pewnego człowieka, który zaczął modlić się nad ludźmi.

Ja nie bardzo wiedziałam, co to znaczy modlić się nad nami, bałam się trochę, ponieważ moja siostra Rita powiedziała, abym uważała na ludzi, a ufała tylko Bogu, ale ponieważ w autobusie był pewien kapłan, modlono się nad nim a ja to widziałam, a więc zaakceptowałam i ten człowiek powiedział mi, że mam oddać swoje dzieci. I kiedy wróciłam tam następnego miesiąca, on powiedział mi, że Mama Maryja chciała, abym powierzyła Jej moje dzieci.

Wtedy powiedziałam: „Przecież oddałam moje dzieci”.

Lecz Ona prosiła: „Daj Mi swoje dzieci”; a więc powiedziałam tak.

I wtedy zaczęłam naprawdę się zmieniać, mieć pokój w sercu, zaczęłam mniej mówić do moich dzieci na te tematy, dlatego że wiedziałam, że przeszkadza im, kiedy o tym mówię, ale to było silniejsze ode mnie, musiałam to zrobić; w końcu przestałam mówić, respektowałam je; jeśli przychodziły do mnie – mówiłam; jeśli nie przychodziły, nie mówiłam; tak samo było z moim mężem; byłam spokojniejsza w stosunku do niego, nie opowiadałam, co działo się, kiedy jeździłam do Marmory, ani o objawieniach.

Ponieważ to ja się zmieniłam, stałam się bardziej spokojna, nie miałam więcej tej potrzeby, oddałam wszystko Bogu.

To łaski, które otrzymywałam poprzez sakramenty święte, poprzez obecność Jezusa, przemieniły mnie, oddałam wszystko.

Tak jak Matka Boża prosiła mnie o oddanie moich dzieci, a więc oddawałam je, oddawałam mego męża;

oddawałam wszystko, jeśli było coś skomplikowanego, oddawałam;

jeśli miałam bóle, oddawałam, jeśli cierpiałam, oddawałam.

I nawet, kiedy moje dzieci były chore, oddawałam je Bogu.

Nawet nie zauważyłam, kiedy Bóg mnie przemienił, w tym samym czasie odczuwałam cierpienie moich braci i sióstr we mnie;

odczuwałam, jak bardzo potrzebują modlitwy.

Kiedy modliłam się, błagałam Pana Jezusa, aby przyszedł, ponieważ wiedziałam, że cierpią.

To było między Jezusem a mną w intymności, ponieważ nie dałam tego odczuć moim dzieciom, to przychodziło ot tak.

Moje dzieci zaczęły zauważać, że jestem spokojna, kiedy Jezus zaczął mówić do mnie w moim wnętrzu, w styczniu 2001.

Moje życie zmieniło się, nie bałam się jutra, zaufałam całkowicie Jezusowi, i kiedy potykałam się, ponieważ były jeszcze momenty, i jeszcze miałam momenty, kiedy potrzebowałam oddać się całkowicie, - a więc Jezus, On wie o tym natychmiast, bo mi mówi: „Zachowaj pokój, oddaj się”, mówi: „Oddaj Mi swoje życie”; robię to natychmiast, kiedy mnie o to prosi i wiem, że wszystko jest dobrze.

Czasami mówię do Jezusa: „Jezu, teraz jest łatwiej, ja Ciebie słyszę, ale moi bracia i moje siostry, oni, oni Cię nie słyszą”; więc On mówi: „Nie przejmuj się, to przyjdzie, chcę, abyś była posłuszna, abyś słuchała tego, co ci mówię, ponieważ chcę ich wszystkich zabrać do Nowej Ziemi.

Chcę, aby dowiedzieli się, kim są i potrzebuję do tego ich zgody tak, jak ty to robisz; i mówi, że chce nas przemienić takimi, jakimi jesteśmy.

Nie chce z nas zrobić dzieci zniewolonych, On chce, abyśmy oddali naszą ludzką wolę, aby żyć w Woli Bożej; On mówi, że Wola Boża, to Wola Boga Ojca.

Przedtem, Adam i Ewa żyli w Woli Bożej; to z powodu grzechu pierworodnego zaczęli żyć w ludzkiej woli;

odmawiając posłuszeństwa Bogu, odmówili kontynuowania życia w Woli Bożej.

Tego właśnie nauczył mnie w swoich lekcjach o miłości. Mówi, że nauki, które nam daje, to nic nowego;

mówi, że to tylko powtórka z Ewangelii,

mówi, że używa języka teraźniejszego; bierze nas takich, jakimi jesteśmy i z tym, co zrobiliśmy w naszym życiu.

Dzisiaj żyje się z telewizją, z radiem, z muzyką; to wszystko też właśnie przeszkadza naszej ludzkiej woli i z powodu wszystkich grzechów, które zebrały się od czasów Adama i Ewy, nasza ludzka wola jest tak słaba, że nie mamy siły, aby bronić się przed złem, a więc wiemy: nasi bracia i siostry stracili wiarę.

Wielkie odejście od Boga króluje na całej kuli ziemskiej.

Mówi też, że rozpleniają się sekty, bo dzieci spragnione są miłości; one mają w sobie miłość Boga, która ich nie opuściła, która jest ciągle w nich, ponieważ Jezus jest Życiem, Jezus jest Obecnością.

A więc dopóki Jezus jest w nich, dotąd poszukują! Szukają miłości, ale z powodu ludzkiej woli popełniają błędy.

Te błędy nagromadziły się od wieków, przez pokolenia: wszyscy rodzice, dziadkowie, pradziadkowie; z powodu zła, które noszą w sobie, to z powodu zła, jakie nasi rodzice nosili w sobie, z powodu zła naszych dziadków i pradziadków.

Ponieważ oni, Adam i Ewa, wybrali życie w ich ludzkiej woli, musieli wybierać między dobrem i złem; jest to wybór należący do woli ludzkiej i dlatego, że Bóg jest miłością, Bóg respektuje nasz wybór.

Bóg nie chce zmuszać nas do wyrzeczenia się naszej woli ludzkiej, On chce, abyśmy zrozumieli, co naszą ludzką wolą zrobiliśmy w naszym życiu i życiu naszych dzieci; to dlatego mówi w sercach.

On przychodzi z delikatnością pokazać nam to wszystko, co zrobiliśmy.

On nie skazuje tych, co się narkotyzują, tych, co popełniają samobójstwa, homoseksualistów,

On nie skazuje tych, co zabijają;

On wie, Jezus, że to, co spowodowaliśmy, wszystko zło, to z powodu naszej ludzkiej woli.

Bóg wie lepiej niż my, kim jesteśmy; On mówi nam, dlaczego tak postępujemy.

Bóg przychodzi pomóc nam w wyborze; to nie dlatego, że On lubi to, co oni robią, to, dlatego że Bóg chce, aby zrozumieli, jak powinni sami siebie kochać i prosić Jezusa o przebaczenie.

Ponieważ Bóg jest miłością, kocha nas takich, jakimi jesteśmy, On zna nasze słabości.

My jesteśmy bardziej surowi dla tych osób, niż Jezus.

Jesteśmy surowi, twardzi w stosunku do naszego bliźniego; jesteśmy skłonni do sądzenia naszego bliźniego; a więc dlatego to On pisze, aby nam pomóc, abyśmy lepiej zrozumieli ich grzechy popełnione przez ludzką wolę.

Bóg kocha nas bardziej niż my się kochamy; On wie, że jeśli staniemy przed nim z tym, co zrobiliśmy, osądzimy się z tego, co znamy.

Dam wam przykład: raz mi powiedział, że ci, co grzeszyli pychą, powiedzą:

„Dlaczego przychodzisz pokazać mi to, co zrobiłem?

Ty, Ty wiedziałeś, że żyjesz we mnie; a więc dlaczego mi to pokazujesz?

Ty nie akceptujesz mnie takiego, jaki jestem?

Jeśli przyszedłeś, aby mnie zbawić: bierz mnie takiego, jaki jestem”.

Widzicie, pyszny będzie próbował się usprawiedliwiać; ponieważ wtedy, gdy Jezus nam się w nas ukaże, będziemy jeszcze w naszej woli ludzkiej i to właśnie tym osądzimy się. Wybór nadal będzie niedokonany, ponieważ jeszcze tego nie uczyniliśmy. Zanim staniemy się dziećmi Woli Bożej, dziećmi Boga, musimy wypowiedzieć nasze tak, albo nie.

Dlatego Jezus przychodzi, aby mówić w naszych sercach, byśmy zrozumieli, kim jesteśmy, my naprawdę: dzieci, które cierpią, dzieci, które chciały ukryć to, co im sprawiało ból.

Jeśli coś nas boli, nie chcemy myśleć o przyczynie tego bólu, a więc mamy skłonność do zapominania; to zawsze w nas jest przyczyna, która powoduje, że cierpimy, tą przyczyną jest grzech; a więc, aby nie cierpieć, jesteśmy przekonani, że postępujemy jak trzeba.

Kiedy nie przystępujemy do sakramentów świętych, nie pozbywamy się grzechu, który powoduje nasze cierpienia, i z latami obwarowujemy się twardym pancerzem.

Nosimy w sobie nasze grzechy; te grzechy są w nas, ponieważ nosimy w sobie naszych braci i nasze siostry.

My jesteśmy świadomi tego, ponieważ Jezus mówi nam o tym; my zbliżamy się do Kościoła, nie oddalamy się, ale oni oddalili się.

Jezus przygotowuje nas, abyśmy mogli pomóc naszym braciom i siostrom: to wielka Ewangelizacja, o której mówi.

Dlatego On przygotowuje dzieci światłości do tego, by zrozumieli ich braci i siostry.

Chce, abyśmy ich kochali tak, jak On ich kocha, chce, abyśmy ich akceptowali, ponieważ On ich akceptuje, chce, abyśmy ich oddawali.

To Jezus, który nas przemieni i to Jezus, który im pomoże.

To modlitwą, sakramentami świętymi, pozwolimy się przemienić w dzieci Światłości.

Jeśli my przychodzimy na mszę, mamy zabierać naszych braci i siostry, którzy są w nas.

Trzeba również dać nasze tak i pozwolić się przemieniać przez Jezusa.

Czas, w którym żyjemy, to czas łaski, żyjemy w czasie miłości, czujemy to.

To jest miłość, która będzie królowała w sercach dzieci: tego jeszcze nie widzimy w tym momencie, ale Jezus jest w trakcie dokonywania przemiany w swoich dzieciach.

Prosi nas, abyśmy trwali w pokoju.

Kiedy Bóg obdarza nas łaskami poprzez sakramenty, czy to spowiedzi, czy Eucharystii, i kiedy w naszych sercach jest pokój, wielkie łaski spływają na nas.

Ale kiedy nie mamy tego pokoju, kiedy niepokoimy się: Jezus wie o tym:

a więc łaski, które nam daje poprzez swoje sakramenty pomogą nam odnaleźć nasz pokój, a łaski, które powinniśmy otrzymać dla naszych braci i sióstr, których nosimy, zostaną w nas po to, abyśmy odzyskali pokój; dlatego Jezus mówi, byśmy trwali w pokoju, byśmy się nie martwili: „miejcie wiarę”; Jezus chce posłużyć się nami, aby dotrzeć do nich.

Strach zatrzymuje łaski pomagające naszym braciom i siostrom; strach nie pochodzi od Boga.

Trzeba prosić Jezusa o siłę, On nam ją da.

Jezus chce, abyśmy byli jak małe dzieci;

Chce, abyśmy ufali Mu jak dziecko, które daje rękę swojemu ojcu.

Jeśli chcemy się zmienić przez siebie samych, to nam się nie uda;

tylko Jezus może to zrobić, a nie my, z powodu naszej ludzkiej woli;

a więc powinniśmy czynić to, co Jezus nam poleca, z pokorą, z małością.

Jezus prosi nas, aby Mu zawierzyć, On zrobi wszystko dla nas, a więc trzeba to zrobić z miłością.

Bóg mówi nam, że nas kocha, okrywa nas swoją miłością, jest Obecnością,

że On sam, tutaj, tego wieczoru przyszedł, aby świadczyć o swojej Obecności w każdym z nas.

Bądźcie miłością w Bogu.

Dziękuję bardzo.
 


[1] młoda tłumaczka